male chmurki Dzień 1 - 22.06.2005
środa

DG - Jaworzno - Imielin - Oświęcim - Wadowice - Sucha Beskidzka - Maków Podhalański

TRP 105,3 AVG 18,2 MAX 48,3

Ze względu na pracę Łukasza możemy wyjechać dopiero około 11.00, ale pakujemy wszystko dopiero na ostatnią chwilę, i efektem tego wyjeżdżamy dopiero o 12.30. Trasa do Oświęcimia jest dobrze znana (może aż za dobrze), więc z początku jest trochę nudno - z górki i pod górkę z górki i pod górkę. Po długim przejeździe przez Oświęcim i odpoczynku wjeżdżamy wreszcie na wioski. Z początku jest płasko, ale potem zaczynają się dłuższe podjazdy. Po długim zjeździe znajdujemy się w Wadowicach. Na rynku i pod domem słynnego Rodaka dzikie tłumy, decydujemy się zatem nie zwiedzać i tylko robimy fotki. Jakaś młoda przedstawicielka płci tzw. "pięknej" usiłuje nas namówić na zjedzenie kremówek w pobliskiej restauracji, ale grzecznie odmawiamy. Na wyjeździe atakujemy jeszcze Alberta:-). Ku naszemu zaskoczeniu droga w kierunku suchej Beskidzkiej wspina się wysoko ponad dolinę Skawy, ale za to raczymy się widokami, głównie na budowany zbiornik wodny. W suchej oglądamy zamek i karczmę "Rzym", no a potem szybko do Makowa Podhalańskiego, gdzie czeka nas umówiony nocleg u znajomych Tomka.
Do góry

małe chmurki Dzień 2 - 23.06.2005
czwartek

Trasa: Maków - Wieprzec - Tokarnia - Lubień - Mszana Dln. - Lubomierz - Zabrzeż - Krościenko - Cerveny Klastor - Niedzica

TRP 124,2 AVG 17,2 MAX 56,1

Rano śpimy troszkę dłużej tak, że wyjeżdżamy dopiero po 9.30. Z początku jedziemy ruchliwą drogą w kierunku Jordanowa, ale po kilku kilometrach zjeżdżamy w boczną drogę. Za Wieprzcem solidny podjazd, na którego szczycie wita nas disco polo i pies, który koniecznie uparł się, żeby spróbować jak smakuje Tomka łydka:-). Zjazd zaznaczony jako ostry, ale droga jest tragicznie dziurawa. Zjazdem docieramy aż do zakopianki, a dalej do Mszany Dolnej. Tam pierwszy postój a potem podjeżdżamy oganiając się od much pod wzniesienie w Lubomierzu. Zjazd jest tak interesujący, że zjeżdżamy aż do Krościenka (30 km). Odpoczywamy na dziwnym rynku. Jakiś starszy pan zagaduje nas i odpytuje mnie z historii grupy kolarskiej Once, której mam koszulkę. Potem pierońsko ostry podjazd pod kopią Górkę, - odwiedzamy centrum Ruchu, po czym decydujemy się ominąć Szczawnicę, i jechać wprost na przełom Dunajca. Krótka kontrola graniczna i... Tego nie da się opisać - po prostu to trzeba zobaczyć. Po obejrzeniu z zewnątrz Cervenego Klastoru i krótkim pobycie na Słowacji wracamy do Polski, i szukamy noclegu w Niedzicy. Pierwsze podejście - gospodyni chce od nas po 7 zł, więc jej "serdecznie dziękujemy" i jedziemy dalej. Za 2 razem znajdujemy kobietę, która pozwala się nam rozbić na swoim podwórku. Widzimy już Tatry. Zastanawia nas gwara tubylców, którzy zamiast "tak" mówią "hej" i na dodatek strasznie seplenią :-)))). Dostajemy bańkę wody. Korzystamy z dobrodziejstw pory roku - na kolację makaron z truskawkami. Kąpiemy się w zimnej rzeczce, a potem już tylko sms do domku i spać.
Do góry

słońce Dzień 3 - 24.06.2005
piątek

Niedzica - Łapsze - Białka tatrzańska - Bukowina Tatrz. - Głodówka - Łysa Polana - Zdziar - Tatrzańska Łomnica - Str. Smokovec - Popradzkie Pleso -Strbskie Pleso - Tatranska Strba

TRP 120,2 AVG 14,8 MAX 51,6

Rano gospodarz (w jego oczach widać małe skaczące dolarki) reklamuje nam swoje pokoje gościnne i wpiera nam kit, że z podwórka widać Giewont. Zwiedzamy zaporę w Niedzicy, a potem jazda w dół z raz pojawiającymi się, raz znikającymi Tatrami. W ten sposób dojeżdżamy do Białki T., gdzie obrabiamy bankomat:-) i robimy drugie śniadanie. Dobrze, że się wzmocniliśmy, bo zaraz potem czekał nas strasznie ostry podjazd pod Bukowinę Tatrzańską i Głodówkę. Podziwiamy widoki z Głodówki, a następnie przyjemnymi serpentynami zjeżdżamy na Łysą Polanę. Spod pprzejścia granicznego raz w górę raz w dół do Zdziara. Trafiają się duże podjazdy, a nam nawet nie chce się za bardzo pedałować. Po postoju w Zdziarze jedziemy dalej najpierw zjazdem do tatrzańskiej łomnicy, a potem w ostrym słońcu w górę aż do Strbskiego Plesa. Na całej trasie "podziwiamy" efekty wichury z roku 2004. Przed Strbskim Plesem skręcamy, aby wjechać nad Popradzki Staw (jakieś 1495 m n.p.m.). Oprócz początkowo tragicznego asfaltu nie jest źle, a jedynie fragmenty są ostre - pod koniec już nawet jest zupełnie płasko. Po drodze widzimy lisa -niestety nie daje się sfotografować. Z Popradzkiego Plesa jedziemy do Strbskiego Plesa, gdzie po długim szukaniu znajdujemy "pleso" z cudnym widokiem.. Potem zjeżdżamy prawie 10 km do Tatranskiej Strby, gdzie śpimy na polu namiotowym po 155 koron od łebka. Ale za to jest prysznic z ciepłą (?!) wodą.
Do góry

słońce Dzień 4 - 25.06.2005
sobota

Tatranska Strba - Strbskie Pleso - Liptovsky Hradok - Liptovsky Mikulasz - Dolina Demianovska - Demianovska Jaskyna Slobody - Liptovsky Mikulasz - Liptovske Matiasovice - Zuberec

TRP 111,4 AVG 16,7 MAX 66,4

Rano długo się zbieramy, ponieważ jest sobota, no i trzeba zrobić zakupy (nauczeni doświadczeniem, że w Czechach sklepy w soboty były otwarte między 8 a 10 rano). Podjeżdżamy z powrotem do Strbskiego, ale podjazd jest bardzo przyjemny. Na szczycie zostawiamy muchy i zjeżdżamy, zostawiając za sobą Tarty Wysokie oraz Krywań. W Liptowskim Hradku postój, i jedziemy w kierunku Mikulasza, gdzie skręcamy w strasznym upale do Doliny Demianowskiej. Na szczęście okazuje się, że jaskinia jest dostępna a zatem zwiedzamy. Jaskinia - no lepszej w życiu nie widziałem. Zjeżdżamy z powrotem do LM gdzie zwiedzamy Hypernovą, a potem szukamy plaży nad jeziorkiem o ślicznej nazwie "Liptovska Mara". Znajdujemy dopiero po kilku kilometrach, mijając po drodze mega-full-hiper-wypas aquapark. Od razu ruszamy do piekielnie zimnej wody (swoją drogą, czy może być coś "piekielnie" zimne?) odświeżeni jedziemy dalej. Nagle jak gdyby nigdy nic zaczyna się ostry podjazd na przełęcz Kvacianska, który jak czytamy w przewodniku ma się skończyć po 6 km na wysokości 1100 m n.p.m. Podjeżdżamy otoczeni chmarami much(!!!) - ci Słowacy chyba specjalnie tresują te muchy do ataku na turystów obcokrajowców :-). Po prostu tragedia. Potem fajny zjazd z ostrymi odcinkami (na 100 metrach rozpędzamy się do 67 km/h). Nocleg w pierwszym domu w Zubercu. Mamy wodę, rzeczkę i mrówki.
Do góry

deszcz i słońce Dzień 5 - 26.06.2005
niedziela

Zuberec - Podbiel - Tvrdosin - Namestovo - Bobrov - Wielka Lipnica - Jabłonka - przeł. Krowiarki - Zawoja - Maków Podhalański -...PKP... -DG

TRP 103,8 AVG 16,8 MAX 44,3

W nocy budzi nas deszcz, a przez całą noc budzą nas mrówki. Rano pogoda jest lepsza, ale humory nie, ponieważ atak mrówek skończył się dla mnie pogryzionymi nogami. Idziemy na słowacką mszę do kościoła św. Wendelina (?). Po mszy jemy śniadanko, a pogoda jest coraz gorsza. Co jakiś czas zaczyna się mżawka. Kupujemy "mlieko" i jemu musli na przystanku. A następnie dookoła Orawy jedziemy w kierunku granicy. Po przejściu przez granicę zaczyna padać na poważnie, i wtedy decydujemy się wracać z makowa pociągiem. Na Krowiarki wjeżdżamy przemoczeni, i i w 10 metrowej mgle. Zjeżdżamy przez Zawoję 30 km, na dworcu PKP przebieramy się, i "Ornakiem" do Katowic. Jeszcze tylko sprint w Katowicach na inny peron, gdzie mało co nie wsiadamy do pociągu skierowanego na bocznicę, i... Home sweet home....

Epilog

Rano w poniedziałek budzi mnie sms od Tomka. Okazało się, że jego rozdanie świadectw jest dzień wcześniej - dziś o 14.00, no i gdybyśmy nie wrócili pociągiem, to moglibyśmy mieć mały problem.... No comments...
Do góry

English version english version

kolarstwo Nasze wyprawy są zamieszczone w Kalendarzu Wypraw Rowerowych XXI wieku Konkurs WWW - www.forumweb.pl :: 1 MIEJSCE (2008.02)

.:Odwiedzone kraje:.

.:Wspiera nas:.

sakwy crosso
Wyprawy Rowerowe STREFA WYPRAW ROWEROWYCH Nowoczesne przeglądarki Nakarm głodne dziecko