
Pożegnanie. Wsiadamy w Katowicach do pociągu do Chałupek...
| 
...by w Bohuminie rzutem na taśmę zmieścić się do pospiesznego do Pragi...
| 
...i o 5 nad ranem znaleść się w Pradze.
| 
Praha Hlavni Nadrazi.
|

W drodze do granicy
| 
Motoraczek, który pomieścił jakieś 30 rowerów
| 
Pierwszy nocleg na bawarskiej ziemi
| 
Kosmiczna Allianz Arena, niestety niedostępna dla nas ze względu na Mundial.
|

Kolejny nocleg, tym razem na placu kościelnym.
| 
Po raz drugi w tym samym miejscu.... czyli Ammersee
| 
Sklep rowerowy w zabitej dechami wsi, gdzie dostaliśmy 'special price' na nadajnik RDS do licznika
| 
Jak zwykle zimne Bodensee
|

Widoki na dolinę Renu były zachwycające, co z tego, jeśli podjazd nas wykończył...
| 
Burzliwa noc spędzona w miłym towarzystwie krów, i mniej miłym towarzystwie much
| 
Appenzell Express
| 
Szczęsliwe szwajcarskie krowy mają nawet automatyczną maszynerię, dzięki której mogą się czochrać po grzbiecie...
|

Sielskie widoczki Appenzellerlandu.
| 
I tradycyjne szwajcarskie miasteczka
| 
Pierwsze upalne dni wyprawy spowodowały dziwne objawy na naszych głowach ;-)
| 
Lucerna
|

...i znów
| 
Most Kapliczny, najbardziej znany zabytek w Lucernie
| 
Wewnątrz mostu znajdują się sceny z historii miasta i kraju.
| 
Niezwykle prosty przebieg ścieżek rowerowych przez główne skrzyżowanie w mieście
|

Kolejny nocleg, i bojowy bernardyn w trzecim pokoleniu
| 
Szara przystań, w oczekiwaniu na prom
| 
Jezioro Czterech Kantonów
| 
Jezioro c.d.
|

Droga nad jeziorem czasem biegła nad lub pod urwiskiem...
| 
...i obfitowała w piekne widoki...
| 
Podjazd w kierunku Andermatt
| 
Piękna dolina polodowcowa między Andermatt i Realp
|

Osiedle domków pasterskich, w któym mieliśmy przyjemność spać...
| 
W drodze na przełęcz Furka - chwila przymusowego postoju.
| 
Na przełęczy
| 
W przeciwieństwie do pobytu w 2004, tym razem dane nam były widoki z przełęczy...
|

Zapora w drodze na Wielką Przełęcz Św. Bernarda
| 
Ostatnie kilometry podjazdu
| 
I jesteśmy na szczycie.
| 
Widok na przejście graniczne
|

Pamiątkowe zdjęcie przy tabliczce
| 
Oczywiście na przełęczy św Bernarda, podstawową pamiątką jest...
| 
W dolinie Aosty
| 
W kierunku Mont Blanc
|

Odpoczynek w drodze na Piccolo St. Bernard
| 
Pasażer na gapę
| 
Podjazd na Piccolo St Bernard obfitował w widoki
| 
La Grande Scott
|

Na przełęczy leżał jeszcze śnieg...
| 
Więc trzeba było zrobić pamiątkowe zdjęcie. Oj jeszcze będziemy tęsknić za śniegiem...
| 
Ostatnie widoki na Mt. Blanc
| 
Ostatnia alpejska przełęcz...
|

A tam po zmianie planów nie pojedziemy
| 
...i widoki na francuskie góry i doliny
| 
Kolejny pies obronny, który na nasz widok nie wydał nawet jednego szczeknięcia...
| 
Dziwiliśmy się, dlaczego naszej drogi nie ma na mapie...
|

Nocleg w cieniu masywu Vercors
| 
Pierwsza sjesta - Valence
| 
Słoneczniki made by ŁT
| 
Łuk triumfalny w Orange
|

Most na Rodanie
| 
Słynny niedokończony most św Benezeta w Awinionie
| 
Palais du Papes
| 
Tomek każdą wolną chwilę wykorzystywał na dopalanie bladych plam na twarzy
|

Kolejny rzymski zabytek - Pont du Gard, który znajduje się na liście UNESCO
| 
W zapomnianych górach - Sewennach
| 
W bajkowej atmosferze wjeżdżaliśmy w Wąwozy rzeki Dourbie...
| 
Gorges du Dourbie
|

c.d.
| 
Pierwszy widok na Viaduc de Millau
| 
Widok z bliska
| 
Romański most w Brassac
|

Mazamet
| 
Carcassonne nas nie zachwyciło, może dlatego, że były tam miliony turystów. Jedno z niewielu miejsc gdzie nie było zbyt wielu ludzi.
| 
Ale przyznać trzeba, że z daleka robi wrażenie...
| 
Turystyczny Ford transit
|

Powoli wjeżdżamy w Pireneje
| 
Ale goni nas burza...
| 
Pas de la Casa - wolnocłowe centrum handlowe na wysokości niemal 2100 m n.p.m.
| 
to Andora jest w UE?
|

Najwyższa przełęcz Pirenejów
| 
Kolejny nocleg koło kościoła - tym razem romańskiego
| 
Wąskie uliczki katalońskiego miasteczka
| 
Obręcz stwierdziła że dalej z nami nie pojedzie...
|

Kolejny kilometr na drodze N II
| 
W Hiszpanii wcale nietrudno było wstać na wschód słońca...
| 
Nocleg w ośrodku sportowo - strzelecko - jakimśtam
| 
Rano temperatura dawała możliwość opalania się...
|

Pustkowia Aragonii
| 
Współczesne wyzwania dla Don Kichote...
| 
Remont drogi krajowej, czyli 10 km po szutrze, sądząc po intensywności prac, jeszcze tak przez 20 lat
| 
Piękny kościół w stylu mudejar. Szkoda tylko że jeśli coś nie jest katedrą, to jest zamknięte na cztery spusty
|

Skała Simby
| 
Warowne miasto Daroca. To niby są flagi, a nam i tak to kojarzyło się z kalesonami... Ehh, ignoranci
| 
Park Narodowy Alto Tajo
| 
Gdzie udało nam się trzykrotnie pomylić drogę...
|

... a gdy już znaleźliśmy właściwą, to pękł łańcuch
| 
Jeden z wielu zbiorników na Tagu
| 
Krajobrazy środkowej Hiszpanii zdominowane były przez drzewa oliwne
| 
In da hostal
|

Samoobsługowy prom na Tagu
| 
1/10 Alkazaru z bliska
| 
Widoku c.d., tym razem już ze starego miasta
| 
Na starym mieście
|

Katedra, której nie da się objąć jednym zdjęciem. Dziesięcioma też nie.
| 
Wewnątrz
| 
Spalone słońcem wzgórza Kastylii
| 
Montes de Toledo
|

Droga przez te góry pamiętała chyba jeszcze czasy wojny domowej...
| 
Widoki, mimo iż cały czas podobne do siebie, były urocze
| 
A im bliżej do Portugalii, tym bardziej robiło się 'afrykańsko'
| 
Klasztor w Guadelupe
|

Ekstremadura to ojczyzna konkwistadorów. Plaza Mayor w Trujillo z pomnikiem Pizarra.
| 
Osiedle bocianów
| 
Nocleg na skałach
| 
Może tu będzie chłodniej...
|

Castello de Vide - pierwsze piękne miasteczko w Portugalii
| 
Fatima
| 
Kaplica objawień
| 
Watykan? Nie, Mafra.
|

Veni, vidi, vici.
| 
Cabo da Roca
| 
Czy to aby na pewno tutaj?
| 
Latarnia morska
|

Onde a terra acaba e o mar comeca...
| 
Żeby było jasne jak tutaj dojechaliśmy...
| 
W kierunu Lizbony
| 
Postanowiliśmy zażyć kąpieli w oceanie...
|

... jednak temperatura wody i fale skutecznie nam to wyperswadowały
| 
Parc des Nacoes w Lizbonie...
| 
...czyli zabudowania po EXPO 1998
| 
Oceanario de Lisboa
|

Gdzie mogliśmy poznać mieszkańców mórz
| 
od Oceanu Arktycznego
| 
Poprzez wody umiarkowane...
| 
...aż po mieszkańców głębin...
|

...tropiki...
| 
...
| 
...
| 
...oraz rafy koralowe.
|

Rua Augusta i wystawa krów.
| 
Charakterystycznym elementem krajobrazu Lizbony są tramwaje
| 
Praça de Comercio, czyli jeden z głównych placów Lizbony
| 
Sé, czyli Katedra
|

Widoki na Alfamę
| 
Stara dzielnica
| 
I nowe centrum handlowe, z którego się nie da iść na piechotę
| 
Jeden z symboli miasta - Most 25 kwietnia
|

Ocalała z trzęsienia ziemi w 1755 wieża Belem
| 
Pomnik Odkrywców
| 
Klasztor Hieronimitów
| 
Tomek tłumaczy kolejnym zainteresowanym trasę wyprawy
|

Znowu ocean, tym razem na półwyspie Troia.
| 
Portugalski podróżnik, który na wyprawę do Holandii zarabiał graniem na flecie pod marketami
| 
Jedno z ostatnich portugalskich miasteczek na trasie
| 
Katedra w Sewilli, ponoć największa gotycka katedra na świecie
|

Grób Krzysztofa Kolumba, w którym najprawdopodobniej leży jego syn...
| 
Widok na katedrę od strony patio
| 
La Giralda, czyli wieża katedry przerobiona z minaretu
| 
Plac Hiszpański w Sewilli
|

c.d.
| 
...ozdobiony płytkami azulejos z herbami miast hiszpańskich
| 
jeszcze raz plac &Tomek
| 
Jedno z 'Pueblos Blancos', czyli Arcos de la Frontera
|

Południowy skrawek Hiszpanii słynie z silnych wiatrów. Jest to wykorzystywane dla produkcji energii. Mijaliśmy tysiące wiatraków...
| 
Byki towarzyszyły nam na większości naszej trasy
| 
Najbardziej południowe miejsce Europy, czyli Punta Marroqui, a raczej miejsce, gdzie zaczyna się jednostka wojskowa zajmująca przylądek
| 
Tutaj znajduje się granica pomiędzy Ocenaem Atlantyckim, a Morzem Śródziemnym
|

Veni, vidi, vici - część druga.
| 
Punta Marroqui
| 
Nocleg w Traifie. Teoretycznie widać stąd Afrykę.
| 
Pod palmami w Algeciras
|

Hiszpania to również kraj kwiatów...
| 
La Linea de la Concepcion, czyli jedziemy na Gibraltar
| 
The Rock
| 
Jadąc w kierunku Europe Point mijamy meczet...
|

Latarnia morska na Europe Point
| 
Ostatnie spojrzenie na skałę.
| 
Torremolinos, Zasiedmiogórogród czy jakoś tak...
| 
Znak drogowy po wyjeździe z tunelu. Naszym zdaniem oznaczał on: 'a na cholerę ci jeszcze te światła?'
|

Jedno z miast na Costa del Sol..
| 
To z czego słynie to wybrzeże, czyli wypasione hotele dla turystów z grubym portfelem...
| 
Z Costa del Sol skierowaliśmy się wąską doliną w głąb lądu, aby dotrzeć do Granady
| 
Pierwsze widoki na Sierra Nevada. Z tych chmur będzie padać.
|

Alhambra. Nic dodać nic ująć ( i tak przez osiem zdjęć)
| 
.
| 
.
| 
.
|

.
| 
.
| 
.
| 
.
|

.
| 
Widok z Alcazaby - warownej części Alhambry
| 
Dzwon, który obwieszczał godziny nawadniania pól w okolicach Granady
| 
Ogrody Generalife
|

.
| 
Kolejka, którą ominęliśmy
| 
Tego tu nie powinno być
| 
Następnego dnia ruszyliśmy do boju - pierwsze kilometry podjazdu.
|

Już sporo za nami, ale jeszcze długa droga przed...
| 
Cel: Veleta - 3398 m n.p.m.
| 
Na wysokości 2500 m kończy się ruch samochodów, kończy się też dobry asfalt
| 
Szczyt coraz blizej..
|

Chwila wytchnienia/rozpaczy - niepotrzebne skreślic..
| 
...ale chwilę później ruszamy znów do boju.
| 
Kolejny zakręt
| 
Kozice, które były uprzejme zapozować do zdjęcia
|

Tuż przed szczytem kończy się asfalt..
| 
ale w niczym nam to już nie mogło przeszkodzić...
| 
Pamiątkowe zdjęcie
| 
Na rowerowym dachu Europy
|

Tuż pod szczytem
| 
Zjeżdżamy bo zimno..
| 
Scott, Superior & widok na Mulhacen, najwyższy szczyt półwyspu Iberyjskiego
| 
Wschód słońca nad Mulhacenem
|

Refugio, czyli nocleg na wysokości 3200 m.n.p.m.
| 
Wewnątrz
| 
Obserwatorium
| 
Zjaaaazd
|

Widoki ze zjazdu
| 
Jaskiniowa willa - Guadix
| 
Poranek w Yecli
| 
Pasiasta kopuła bazyliki w Yecli
|

Wapiennne wąwozy w okolicach Ontyientu
| 
Czas wyrównać opaleniznę - Oropesa del Mar
| 
Niespokojny nocleg - Vinaros
| 
Estacio de Franca - czyli jesteśmy w Barcelonie
|

Sagrada Familia
| 
Bazylika jest cały czas nieukończona...
| 
Mury pną się do góry, i tak jeszcze przez 20 lat...
| 
Podczas wizyty w Parku Guell pogoda zmieniła się, i zaczęło padać...
|

Zrobienie tego zdjecia wymagało dużej cierpliwości, żeby znaleść kawałek miejsca wolnego od turystów
| 
La Pedrera (Casa Mila) - czyli kamienica zaprojektowana przez Antonio Gaudiego
| 
Casa Battlo
| 
Widok z La Rambla na wieżę kolejki linowej
|

Trzecie podejście do Pucharu Ligi Mistrzów
| 
Camp Nou
| 
Miasteczko Olimpijskie
| 
Parlament Katalonii
|

Fontanna, w której Gaudi też ponoć maczał (moczył) palce
| 
Łuk Triumfalny
| 
Sklep rowrowy Probike w którym dostaliśmy pudełka. Do sklepu wjeżdża się na rowerze bez zatrzymania, a przez środek prowadzą ścieżki.
| 
Girona Costa Brava Airport - rowery ładujemy do pudeł...
|

...aby mogły odpocząć
| 
Airbus, którym polecimy do Polski
| 
Blisko...
| 
...coraz bliżej...
|